Portal psychologiczny: Instytut Psychologii Zdrowia
Czytelnia

O "maminsynkach"

Stanisław Porczyk

Rok:
Czasopismo:
Numer:

Pojęcie "maminsynka" w oficjalnym języku dzisiejszej psychologii oczywiście nie istnieje. Istnieje natomiast zjawisko, i to szerokie, specyficznych więzi synów z matkami, na które to potoczne określenie wskazuje. Normalną koleją rzeczy młody człowiek, mężczyzna, stopniowo usamodzielnia się, nabiera coraz większego zaufania do własnych decyzji i poglądów. Wiąże się z wybraną przez siebie kobietą, która staje się dla niego odtąd najważniejszą osobą, ochrania ją i jest dla niej mocnym oparciem. Przejawia po prostu cechy męskie, takie jak stanowczość, zdolność do podejmowania decyzji bez lęku, rozsądek, wytrwałość i inicjatywę. Przejawia siłę w momencie trudności, wykazuje skłonność do rywalizacji i przywództwa. Nie musi to oznaczać zerwania więzi z rodzicami czy odrzucenie ich autorytetu, raczej istotną zmianę proporcji. Rodzice, matka przestają być już głosem ostatecznym, młody człowiek stopniowo uzyskuje własną "sterowność".
Dziś sprawy te wyglądają niejednokrotnie inaczej, stąd mówi się o "maminsynkach", "kryzysie cech męskich" a także, z innej perspektywy, "kryzysie ojcostwa". Młodzi, czy nawet już nie tacy młodzi mężczyźni, pozostają zależni od matek, szukają w nich nadmiernego wsparcia, akceptacji swoich decyzji lub nawet ciągłego podejmowania ich za nich. Podobne oczekiwania kierują do swoich życiowych partnerek i żon. One wchodzą w rolę kierujących związkiem i rodziną bądź, przeciwnie, reagują niezadowoleniem lub buntem. Czują się bowiem nadmiernie obciążane koniecznością podejmowania decyzji za swojego partnera i dźwiganiem odpowiedzialności za ich wspólne życie. Póki związek ma jeszcze młodzieńczy charakter, nie wiąże się ze wspólnym zamieszkaniem, a zwłaszcza nie przyszły na świat dzieci, często nie stanowi to jeszcze problemu. Gdy natomiast przybywa trudności, które wymagają udziału mężczyzny, jego głębokiej troski, odpowiedzialności i decyzji, rozpoczynają się ostrzejsze napięcia i kryzysy.
Zastanawiając się nad przyczynami takiego stanu rzeczy, psycholodzy wskazują na to, że mężczyźni mało samodzielni, szukający oparcia w innej osobie, oczekujący zbytniej opiekuńczości i ochrony ze strony matek, a później życiowych partnerek, pochodzą z rodzin, w których relacje między członkami odzwierciedlają głębsze zmiany cywilizacyjne i obyczajowe. Najważniejsze fakty to te, że chłopcy są obecnie wychowywani i uczeni głównie przez kobiety, a ojcowie spędzają większość czasu poza domem, co bywa określane jako "zdradzenie synów przez ojców". Zaburzony został międzypokoleniowy przekaz wzorców męskiego postępowania, wymagający harmonijnych relacji w całej rodzinie i kontaktu syna z ojcem, ale takim ojcem, który pełni ważną rolę w rodzinie, może być dla niego wzorem i przedmiotem podziwu. Dorośli są dziś często skłóceni, co jest powszechne do tego stopnia, że można mówić, iż obecnie mamy do czynienia raczej z konfliktem płci niż międzypokoleniowym. Konflikty te często "wygrywają" kobiety, w takim przynajmniej sensie, że mężowie są jeszcze więcej poza domem, one zaś kształtują samodzielnie jego klimat. W sytuacji konfliktu między dorosłymi kontakt syna z ojcem często nie jest przez matkę mile widziany, a syn staje się nierzadko jej najbliższym, czy nawet "jedynym" mężczyzną życia. Matka podejmuje większość ważnych dla rodziny decyzji, a wobec syna uruchamia raczej typową dla jej natury emocjonalność i troskę niż wymagania. Mamy tu więc cały syndrom nadopiekuńczości. Oczywiście, wbrew pozorom, jest to "produkcja" samotności. Osamotnieni są wszyscy: mężczyźni, kobiety i ich synowie. Sytuacja nie sprzyja naturalnemu odchodzeniu z domu rodzinnego, podejmowaniu samodzielnego życia i odwagi w ujawnianiu inicjatywy i siły w obecności i dla swoich życiowych partnerek.
Postulowane dziś, jako kulturowy ideał, "małżeństwo partnerskie" funkcjonuje nierzadko jako brak podziału ról między ojcem a matką. Mężczyźni towarzyszą kobietom w rolach dawniej typowo kobiecych, kobiety zaś wchodzą w role męskie. Od mężczyzny oczekuje się negocjowania z kobietą wszystkich decyzji. Mężczyzna atakowany niejako przez kulturowe oczekiwania kobiet, pozbawiony konkretnego i atrakcyjnego oparcia w społeczności mężczyzn, może łatwo zgubić podstawowy wzorzec męskości, którego istotą jest ochrona bliskich, ale z wyrazistym poczuciem odrębności, autonomii, do pewnego stopnia nawet agresywności.
Z punktu widzenia psychologa zjawisko "trzymania się matek" przez dorosłych synów wiąże się więc z wychowaniem przez matkę dominującą w rodzinie bądź pochodzeniem z rodziny, w której nie ma wyrażanego i zgodnego z naturą płci podziału ról między ojcem a matką. Co czeka mężczyznę z brakiem pewnych cech męskich? Wiele zależy od stopnia owego deficytu, nie musi on być głęboki. Wiele zależy też od cech wybranej przez niego życiowej partnerki i obiektywnych trudności, jakie przyniesie im życie. Także od świadomości swoich mocnych stron, jak i braków, oraz od chęci ich przezwyciężania. Można, z opóźnieniem, wiele nadrobić i nauczyć się. Nierzadko, w dorosłym życiu, szuka się ojca i tego, czego się od niego nie otrzymało. Szuka się wspólnoty mężczyzn, męskiej przyjaźni, siły i wzorców. Partnerki mogą raczej pomóc, spokojnie oczekując podjęcia określonych zadań i wycofując swoją inicjatywę, niż krytykując czy atakując. Jeśli wybiera się na partnera życiowego "słabszego" mężczyznę, to należy oczekiwać od niego rozwoju, a nie już pełnej sprawności życiowej i osobowościowej.
Oczywiście cierpliwość ma granice, a życie stawia konkretne wymagania. Dlatego unikanie przez mężczyzn odpowiedzialności i podjęcia ważnej czy wiodącej roli w rodzinie, a nawet ciągłe życie zgodnie z oczekiwaniami ich matek, bywa przyczyną poważnych kryzysów. Czucie się przez życiową partnerkę czy żonę kimś mniej ważnym dla mężczyzny niż jego matka, nierzadko jest oznaką głębszego problemu. Czasem życiowe partnerstwo nie może normalnie się rozwijać, a nawet istnieć. Pomóc wtedy może psychoterapia, ale dotyczy to tylko tych osób, które rozpoznają swój osobowościowy problem i "w pocie czoła", choć pomocą psychologa, chcą przeciwstawić się aktualnym trudnościom i obciążeniom swojej długiej, trudnej przeszłości. Niejednokrotnie korzystna może być psychoterapia właśnie u psychologa - mężczyzny.

Stanisław Porczyk, Grupa Synapsis