Portal psychologiczny: Instytut Psychologii Zdrowia

Być dobrym dla samego siebie - o sztuce stawania się swoim przyjacielem

  

Sprawianie sobie przyjemności, zaspokajanie własnych potrzeb i dbanie o interes osobisty wydaje się być jedną z podstawowych tendencji kierujących życiem ludzi. Jednak dobre traktowanie samego siebie nie jest na ogół przedmiotem zaleceń wychowawczych, obyczajowych czy moralnych.  Ludzie są na ogół nakłaniani i motywowani do działania dla dobra innych oraz do rozwijania postaw prospołecznych i altruistycznych. Kierowanie się osobistym interesem i koncentracja na zaspokajaniu własnych potrzeb jest określane mianem egoizmu i oceniane negatywnie.

Wydaję się, że u podstaw takiego kierunku kształtowania postaw znajduje się założenie że natura człowieka jest właśnie egoistyczna, że ludzie ze swojej natury pragną dbać tylko o samych siebie – trzeba ich zawracać w drugą stronę. Dlatego wysiłki wychowawcze i socjalizacyjne są koncentrowane na kształtowanie postaw promujących działanie dla dobra innych. Działanie dla dobra innych i działanie dla własnego dobra, często są przedstawiane jako konkurencyjne. Jak wiadomo faktyczne efekty tych oddziaływań nie są zachwycające.

Współcześnie obserwujemy interesujące przemiany w koncepcjach wychowania religijnego w tym zakresie. Przez wieki, od wczesnego dzieciństwa, w rodzinach chrześcijańskich, dzieciom przekazywano zalecenia wystrzegania się egoizmu oraz działania a nawet poświęcanie się dla dobra bliźnich. Nadal powszechnie propagowane jest przekonanie, że miłowanie siebie jest zakazaną formą egoizmu określanego  negatywnie jako „miłość własna”. Możemy jednak obserwować, ze ostatnio dochodzą do głosu nieco inne interpretacje tekstów biblijnych. Zalecenie „będziesz miłował swego bliźniego jak siebie samego” staje się wezwaniem do rozwijania pozytywnej postawy wobec samego siebie. Na pytanie „czy należy kochać samego siebie?”  ks.prof Marek Dziewiecki odpowiada „oczywiście tak – przecież każdy z nas jest także bliźnim dla samego siebie..”.   Gdy zmienimy rozważania moralno-religijne na analizę psychologiczną, pożyteczna jednak będzie refleksja, co to znaczy „być dobrym dla samego siebie”. ponieważ odpowiedź na to pytanie nie jest oczywista. Nie jest także oczywiste, co to praktycznie znaczy „być dobrym dla kogoś”.

 

Zycie każdego z nas przebiega w obrębie dwu odmiennych choć wzajemnie powiązanych rodzajów relacji. Jeden z nich to  relacje i kontakty ze światem zewnętrznym a drugi to kontakty i relacje z samym sobą. Typowe formy kontaktów z innymi ludźmi określające treść i styl relacji interpersonalnych obejmują poznawanie i rozumienie, działanie i wpływanie, ocenianie i ustosunkowanie, wzajemne komunikowanie, wspólną pracę i zabawę.. Wydaje się pożyteczne by do analizy relacji z samym sobą przyjąć podobny zestaw kategorii wskazujących na podstawowe formy kontaktu z sobą a następnie podjąć próbę znalezienia odpowiedzi na pytanie „co to znaczy dobrze traktować siebie”. Nie istnieje oczywiście uniwersalna i bezdyskusyjna definicja „bycia dobrym dla..” i w odniesieniu do relacji międzyludzkich znajdujemy kilka odmian „dobrych” nastawień i kontaktów. Najczęściej, tym co wyznacza kryteria „dobrego” postępowania wobec innych są takie postawy jak okazywanie zrozumienia, pomaganie, docenianie i akceptowanie, życzliwość i lojalność, współpraca. Wydaje się, że najwyższą rangę w sferze pozytywnych nastawień wobec drugiej osoby ma przyjaźń. Gdyby więc zawartość postawy „bycie dobrym dla samego siebie” określać przez analogię do przyjaźni interpersonalnej, to pożądane byłoby sprawdzenie , co to znaczy „być przyjacielem dla samego siebie”.

          Podążając w tym kierunku możemy wskazać na następujące pozytywne postawy i formy kontaktu z samym sobą – rozumienie i akceptację siebie, wspieranie i lubienie siebie, pomaganie sobie, traktowanie siebie z szacunkiem i bycie ważnym dla siebie. Doświadczanie tak rozumianego przyjaznego stosunku do siebie wydaje się podstawą zdrowia psychicznego i zdolności do satysfakcji z życia. Jednak bardzo wielu ludzi nie doświadcza tego rodzaju relacji z samym sobą.

           W przypadku części z nich stosownym określeniem ich relacji z samym sobą byłoby „jest niedobry dla siebie” a czasem nawet „jest wrogi wobec siebie”. Z perspektywy wielu lat uprawiania psychoterapii i szkolenia psychoterapeutów wywodzi się moja obserwacja, że wspólnym mianownikiem problemów zdecydowanej większości klientów/pacjentów   jest obecność negatywnego nastawienia wobec siebie i deficyt zdolności do bycia przyjaznym wobec siebie. Wielu ludzi walczy ze sobą i przeszkadza sobie a ich życie wewnętrzne pełne jest lęku, smutku i gniewu. Dlatego, moim zdaniem, podstawowym celem psychoterapii powinno być zwiększanie zdolności do stawania się przyjacielem samego siebie. Wydaje się , że większość problemów skłaniających ludzi do poszukiwania pomocy u psychoterapeutów jest związana z deficytem zdolności do przyjaznego pomagania samemu sobie oraz z tendencją do atakowania i deprecjonowania samego siebie.

          Praca psychoterapeuty dostarcza wielu obserwacji użytecznych do zrozumienia w jaki sposób kształtuje się stosunek do samego siebie,  jakie wydarzenia lub doświadczenia mogą wpływać na to, czy stajemy się własnym przyjacielem lub wrogiem. Szczególne więc znaczenie posiada pomaganie ludziom w uwalnianiu się od wpływów tych czynników które kształtują negatywny stosunek do siebie i utrudniają a nawet zatruwają życie oraz w rozwijaniu przyjaznego nastawienia do siebie.

           Podstawowym procesem kształtującym stosunek do siebie jest „uwewnętrznianie” relacji z ważnymi osobami we wczesnych okresach życia. Polega on na utrwalaniu się śladów doświadczeń związanych z postępowaniem opiekunów wobec dziecka, sposobów komunikowania się i wywierania wpływu, wymogów i oczekiwań, ekspresji uczuć, sposobów werbalnego określania dziecka oraz wzajemnych relacji, metod nagradzania i karania, itd. W ten sposób, każdy z nas uczy się podstaw traktowania samego siebie, w sposób podobny do tego jak byliśmy traktowani przez ważne osoby. Rzeczywistość tego procesu jest jednak mocno skomplikowana. Warto więc zwrócić uwagę na co najmniej trzy sprawy.

           Po pierwsze, dziecko kontaktuje się z kilkoma osobami sprawującymi wobec niego funkcje opiekuńczo-wychowawcze i często relacje z tymi osobami są zróżnicowane. Oznacza to, że uwewnętrzniane mogą być bardzo różne i czasem konfliktowe typy relacji, co może przekładać się na mało spójne lub konfliktowe ustosunkowanie do samego siebie.

        Po drugie, dziecko nie jest biernym odbiorcą tych różnorodnych wpływów i często w sposób aktywny uczestniczy w tych relacjach i także stara się na nie wpływać. W ten sposób dochodzi do zapisywania się i utrwalania śladów tych doświadczeń, które są związane z próbami interpretacji przyczyn zachowań i postaw własnych rodziców. Dziecko stara się wyobrazić sobie jak powinno postępować i jakie powinno mieć właściwości by uzyskać ich miłość i akceptację. Zdarza się , że dziecko związane z kochającą ale bezradną matką bierze na siebie ciężar jej obrony przed przemocą ojca i angażuje się w zadanie naprawienia rozpadającego się związku rodziców – a ponieważ ponosi klęskę obarcza się za nią winą i przez resztę życia się zadręcza.    

        Należy również zwrócić uwagę, że po wyjściu z lat dziecięcych człowiek uczestniczy w innych niż rodzinne choć ważnych relacjach z ludźmi, również mogących  kształtować stosunek do samego siebie. Dotyczy to w szczególności doświadczeń uzyskiwanych w grupach rówieśniczych w okresie dojrzewania oraz w trwałych związkach miłosnych. Stosunek do samego siebie oraz formy kontaktu z sobą są więc ukształtowane przez wzajemnie nakładające się wpływy śladów tych różnych doświadczeń. W trakcie psychoterapii możemy zaobserwować, że ślady te konstruują zarys dość trwałej formy organizacji różnych procesów psychicznych, która wywiera bardzo istotny wpływ na sposób doświadczania kontaktu z sobą. Nazywam ją negatywnym lub autodestrukcyjnym schematem osobistym.

      Rozpoznawanie treści i formy relacji z samym sobą nie jest łatwym zadaniem dla zewnętrznego obserwatora ponieważ zachowanie ludzi, bardzo często to skrywa a czasem dezinformuje w tej sprawie. Na przykład ludzie którzy nisko cenią siebie często na zewnątrz demonstrują pewność i zadufanie w sobie i takie wrażenie wzbudzają u innych. W jakich więc formach może się przejawiać faktyczny stan stosunku do samego siebie ? Podstawowym wskaźnikiem jest treść doświadczania samego siebie. Osoby pozytywnie nastawione do siebie są bardziej zdolne doświadczać zadowolenie z siebie, zaufanie do siebie, wewnętrzny spokój i rozluźnienie. W trudnych sytuacjach potrafią się uspokajać i pocieszać lub spostrzegać trudności jako wyzwania podejmowane z nadzieją na sukces. Osoby, u których dominuje negatywny stosunek do siebie, żyją w ciągłym napięciu wytwarzanym przez zmaganie z sobą, które pochlania ich energię i burzy spokój wewnętrzny. Trudno im doświadczać znaczących satysfakcji osobistych nawet w obliczu sukcesów życiowych. Żyją w obawie że inni rozpoznają ich negatywne cechy oraz przewidują, ze to co dobre w ich życiu, skończy się źle.

                   Jeżeli przyjmiemy, że dominująca treść relacji z samym sobą jest utrwalona w formie specyficznego schematu osobistego, wtedy pojawi się pytanie – jakie procesy lub zjawiska psychiczne są przez ten schemat kontrolowane ? W pierwszej kolejności nasza uwaga zwraca się w stronę schematów umysłowych - specyficznych tendencji w myśleniu na swój temat i w wyobrażaniu sobie siebie w różnych sytuacjach i okolicznościach. Przykładami tego będą automatyczne myśli i stereotypowe przekonania deprecjonujące  osobę, automatyczne przywoływanie obrazów sytuacji w których człowiek był karany, raniony lub poniżany lub fantazjowanie na takie tematy, powtarzanie sądów odmawiających sobie prawa do miłości i szacunku oraz nadziei na lepszą przyszłość, odruchowe wyobrażanie sobie osobistych strat i katastrof itd. Samodręczące schematy własnego umysłu uruchamiają się automatycznie a człowiek utożsamia się z treściami, które te schematy produkują. Dlatego znajduje się pod ich przemożnym wpływem a kiedy taki schemat powtarza automatycznie myśl „jestem głupia i brzydka” to osoba myśląca w ten sposób o sobie tak właśnie się czuje a co gorsza, taką właśnie się „widzi” w lustrze i takich właśnie „ocen” własnej osoby oczekuje od innych ludzi. W niektórych przypadkach automatyzmy wrogiego myślenia o sobie mogą nie tylko wzbudzać lęk i przygnębienie ale i skłaniać do prób odebrania sobie życia.

         Inny rodzaj wpływu schematów osobistych na stosunek do siebie dotyczy utrwalonych wzorów funkcjonowania w relacjach z innymi ludźmi. Przykładami „złego traktowania siebie” mogą być tendencje do godzenia się na złe traktowanie przez innych, poddawania się krzywdzącym wpływom innych ludzi lub utrwalone oczekiwanie na odrzucenie i zranienie przez innych. Pod wpływem tych tendencji człowiek uczestniczy w relacjach z innymi w takim stylu, który jest spójny z negatywnym stosunkiem do siebie i który to negatywne nastawienie umacnia. Utrwalona we wcześniejszych okresach życia tendencja do deprecjonowania siebie u partnerki mężczyzny który jest sprawcą przemocy ogranicza jej zdolność do samoobrony a pozostawanie w sytuacji przemocy małżeńskiej umacnia jej negatywny stosunek do siebie. Związek osoby deprecjonującej siebie z kochającym partnerem może być pasmem udręki oczekiwania na nieuchronne porzucenie ponieważ „jestem taka, że nie można mnie kochać” lub „nie zasługuję na miłość”.  Czasem skłania to do prowokowania takich sytuacji, które taki schemat potwierdzają.   

         Jeszcze innym obszarem funkcjonowania człowieka w którym przejawia się stosunek do siebie są kryteria i preferencje kształtujące wybory i decyzje dotyczące własnego postępowania. Deprecjonowanie siebie wiąże się z tendencją do rezygnowania z „robienia” czegoś dobrego dla siebie lub wręcz przeciwnie do zagłuszania negatywnych odczuć wobec siebie poprzez wyolbrzymione pilnowanie własnych interesów i przyjemności, czasem kosztem dobra innych.

       Wspieranie i rozwijanie przyjaznego stosunku do siebie często więc oznacza przede wszystkim przezwyciężanie i zmianę nastawienia negatywnego. Cztery podstawowe aspekty tego nastawienia wskazują obszary, w których te zmiany są pożądane. Należą do nich – wrogość wobec siebie, deprecjonowanie siebie, odrzucanie lub odsuwanie się od siebie, przeszkadzanie sobie.  Kierunki pozytywnych przemian można by więc na przykład określić jako:

  1. lubienie siebie- np. znajdowanie przyjemności w byciu z samym sobą i życzliwe traktowanie siebie
  2. cenienie siebie i docenianie swej ważności – uznawanie siebie jako kogoś wartościowego i ważnego dla siebie, szanowanego przez siebie
  3. akceptację i świadomość siebie – rozpoznawanie swoich potrzeb, uczuć, myśli i doświadczeń oraz kontaktowanie się z nimi bez obronnych zniekształceń i negatywnego odrzucania
  4. pomaganie sobie i wspieranie siebie- dodawanie sobie otuchy i nadziei w trudnych okolicznościach, nagradzanie siebie za osiągnięcia i pocieszanie przy potknięciach

Tak więc można by określić , co to znaczy „stawać się bardziej dobrym dla siebie”. Akcentując potrzebę takich przemian należy  uporać się z możliwym zarzutem, że jest to propagowanie „narcyzmu i egoizmu”..  Sądzę jednak, że przyjazny stosunek do samego siebie rozumiany w taki sposób nie tworzy ograniczeń do działania dla dobra innych. Akceptacja i szacunek dla siebie może tworzyć bardziej trwałą podstawę postaw altruistycznych niż wyrzekanie się siebie i służenie innym kompensujące własne kompleksy. Oczywiście na gotowość do pomagania i służenia innym ludziom wpływają także inne czynniki jak np. zdolność do empatycznego rozpoznawania ich potrzeb oraz przyswojenie sobie wartości prospołecznych i altruistycznych. Prezentowane tutaj rozumienie „bycia dobrym dla siebie” nie sugeruje więc koncentracji na zaspokajaniu własnych potrzeb i sprawianiu sobie przyjemności. Ponieważ podstawowym źródłem pozytywnego nastawienia wobec siebie jest uwewnętrznianie relacji z osobami, które były pomocne i pozytywnie nastawione, sprzyja to gotowości do przyjmowania takich postaw wobec innych, które są podobne do tego, czego człowiek doświadczał ze strony ważnych dla siebie osób. Oczywiście do dobrego życia potrzebne jest coś więcej niż tylko „bycie dobrym dla siebie”.

Ludzie, których cechuje przyjazny i pomocny stosunek do siebie na ogół nie szukają pomocy psychologicznej. Dlatego moje rozważania odnoszą się przede wszystkim do tych którzy maja jakieś deficyty w tym zakresie. Czy można więc naszkicować jakieś ścieżki pozytywnych przemian w tym zakresie , opierając się na doświadczeniach związanych z udzielaniem pomocy psychologicznej ?. Wybiorę tylko trzy aspekty tego złożonego procesu. Pierwszy, dotyczy uwalniania się od „terroru” negatywnych wzorów myślenia i fantazjowania na swój temat. Wymaga to rozpoznania automatyzmów własnego negatywnego myślenia o sobie i nauczenia się monitorowania ich przejawów. Dzięki temu staje się możliwe ich „oswajanie” i traktowanie ich nie jako prawdy o sobie tylko jako czegoś w rodzaju negatywnej autohipnozy. W ten sposób deprecjonujące myśli i wyobrażenia wprawdzie nie znikną ale bardzo zmaleje ich wpływ na sposób doświadczania siebie. Metodyka interwencji poznawczych w psychoterapii obejmuje wiele atrakcyjnych pomysłów praktycznych w tym zakresie. Jednak dość często, szczególnie w przypadku bardziej „jadowitych” i autodestrukcyjnych form myślenia o sobie, takie zabiegi okazują się niewystarczające. Okazuje się bowiem, ze są one głęboko zakorzenione w utrwalonych emocjonalnie śladach tych relacji z ważnymi osobami, które przyczyniły się do ich powstania. W celu ich „wykorzenienia” konieczne są próby reaktywowania tych śladów i emocjonalnej transformacji zapisanych w psychice schematów tych relacji. Pomocne w tym zakresie stają się w procesie psychoterapii wyobrażeniowe dramatyzacje kontaktów z osobami znaczącymi, których wpływ zapisał się negatywnie. Może to tworzyć okazję do nowych doświadczeń korygujących stare schematy oraz do uwalniania się spod ich wpływów. Osoba korzystająca z pomocy np. odkrywa że deprecjonujące ataki rodzica w dzieciństwie były krzywdzące i mobilizuje swoja energię by z pozycji osoby dorosłej przeciwstawić się ich wpływom i uwolnić się spod dotkliwej indoktrynacji negatywnymi sądami o sobie. Czasem wpojone w dzieciństwie poczucie winy lub zdefektowania, udaje się ten sposób przekształcić w poczucie krzywdy a następnie od tego poczucia uwolnić przez przebaczenie i rezygnacje z oczekiwań na miłość i akceptacje rodziców. Takie „przepracowanie” negatywnych śladów z wczesnych relacji otwiera możliwość do zmiany w cichych dialogach wewnętrznych, między dwoma częściami osoby, w których poprzednio Krytyk Wewnętrzny (czasem Okrutny Krytyk) dotkliwie dominował nad przytłoczoną i słabą pozostałą częścią. Osłabianie i oswajanie surowych lub okrutnych ataków części krytycznej prowadzi do bardzie zrównoważonego i przyjaznego dialogu wewnętrznego. Pozwala to na odbudowe pozytywnego nastawienia do siebie i otwiera możliwość korzystania z przyjaznej samokrytyki oraz wewnętrznego wsparcia zamiast gnębienia. Rozwijający się proces takich przemian tworzy możliwość poszukiwania nowych form poprawiania stosunku do siebie. Jedna z nich polega na rozwijania zdolności do  doświadczania jako czegoś dobrego dla siebie , wtedy gdy robimy coś dobrego dla innych.   Druga droga prowadzi do nawiązywania znaczących i dobrych relacji z innymi osobami, które  zostają uwewnętrznione i przekładają się na wzrost pozytywnego nastawienia do siebie.

Na zakończenie więc, należy wspomnieć o sprawie która w pracy psychoterapeutycznej jest najważniejsza. Relacja między osobą pomagającą i korzystającą z pomocy jest fundamentalna dla całego procesu przemian. Bliskość i osobiste zaangażowanie, empatyczne rozumienie i akceptacja, zaufanie umożliwiające odważną i otwarta eksplorację własnych doświadczeń i własnej psychiki, powściągliwe wsparcie i życzliwość – to najważniejsze treści tej relacji. Jej uwewnętrznianie i zapisywanie się jej śladów, jest źródłem doświadczeń, które w bardzo znaczący sposób mogą wpływać na pozytywne przemiany w stosunku do samego siebie u osoby korzystającej z pomocy. Szkicowe przedstawienie procesu przemian rozwijających przyjazne nastawienie do siebie nie powinno tworzyć iluzji , że jest to proces łatwy i szybki oraz że istnieją jakieś techniczne sposoby na jego przyśpieszanie, które gwarantują sukces. Każdy jednak, nawet niewielki, krok w dobrą stronę się liczy.

Jerzy Mellibruda