Portal psychologiczny: Instytut Psychologii Zdrowia
Czytelnia

Wewnętrzny świat ofiar przemocy domowej - z doświadczeń pracy własnej w Ośrodku dla Ofiar Przemocy "DOM", Athanasia Perdiki

Niebieska Linia, nr 6 / 2000

Ratowanie się przed przemocą wydaje się jednym z najgorętszych pragnień matek i dzieci - ofiar przemocy domowej. Przez wiele lat jest ono trudne do zrealizowania. Jeśli ucieczka z domu pozwala zrealizować to pragnienie, ofiary przemocy znajdują się nadal w sytuacji dającej małe poczucie stabilizacji. Aby ten wymarzony scenariusz lepszego życia mógł być zrealizowany, nie wystarczy tylko znaleźć bezpieczne miejsce do ukrycia się i zamieszkania. Warunkiem koniecznym pełnego i udanego życia jest prawidłowa relacja pomiędzy dziećmi i ich matkami. Sama nieobecność sprawcy przemocy nie pozwala na realizację marzeń o szczęśliwej rodzinie.

Pracując w Warszawskim Ośrodku dla Ofiar Przemocy w Rodzinie DOM jako psycholog dziecięcy (zorientowany psychoanalitycznie), spotykam się z następującą sytuacją psychiczną dzieci i ich matek:

Najważniejszy i najtrudniejszy problem relacji rodzic-dziecko dotyczy zjawiska "kontenerowania" (tzn. zdolności osoby, zazwyczaj matki, do gromadzenia w sobie różnych uczuć agresywnych, jak również obaw i lęków dziecka bez natychmiastowej odrzucającej reakcji lub pomniejszenia ich ważności). Dziecko, będąc w bezpośrednim kontakcie ze sprawcą przemocy, żywi sprzeczne uczucia wobec rodziców, takie jak miłość i nienawiść. W takiej sytuacji musi ukrywać w sobie te sprzeczne emocje bez szansy ich zintegrowania. Uczucia dziecka, które nie jest akceptowane, rozumiane i przyjmowane przez rodzica, można porównać do gotującej się wody w czajniku. Jeżeli ten czajnik jest szczelnie przykryty, pod pokrywą niebezpiecznie rośnie ciśnienie. W podobnej sytuacji znajduje się dziecko. W jego wewnętrznym "czajniku" uczucia są w stanie wrzenia, nie mając ujścia.

Najczęściej w warunkach przemocy domowej następuje zamiana ról pełnionych przez członków rodziny. Mała istota staje się kontenerem dla uczuć swoich rodziców. Staje się osobą, która przyjmuje, rozumie i chowa w sobie uczucia niepokoju, agresji i smutku swoich rodziców, szczególnie matki. Natomiast dziecko zostaje samo ze swoimi sprzecznymi i przerażającymi emocjami. To trudna sytuacja. Uznane za własne emocje rodzica pozbawiają je kontaktu ze swoimi prawdziwymi uczuciami. Dziecko jest zmuszone stworzyć "fałszywe Ja", które jest ukazywane rodzicom, natomiast swoje prawdziwe Ja głęboko ukrywa przed innymi. Z drugiej natomiast strony kierując swoje uczucia do rodziców, jest narażone na odrzucenie, przemoc, co z kolei powoduje poczucie krzywdy i winy.

Przykład takiej sytuacji może stanowić relacja trzydziestoparoletniej pani A, przebywającej w naszym Ośrodku ze swoim 6-letnim synkiem. Ponieważ pani A źle sobie radziła ze swoimi uczuciami bezradności i lęku, nie była w stanie pomóc dziecku odczuwającemu podobne emocje. Chłopiec, nie mając możliwości bycia rozumianym i akceptowanym przez matkę ze wszystkimi swoimi obawami, był zmuszony głęboko je ukryć, a światu i matce pokazywał swoje fałszywe Ja w postaci bardzo zaradnego dziecka, nie bojącego się niczego. W fantazjach był wielorybem, który radził sobie ze wszystkimi trudnościami. Natomiast poprzez swoje pełne napięcia zachowania, nadpobudliwość, małą koncentrację uwagi jak również podczas naszej pracy psychologicznej ujawniał swoje przerażenie i wielki smutek. Matka odrzucała jego obawy i pomniejszała ich wartość. Ponieważ jednak uczuć tych nie można całkowicie wyprzeć, pojawiały się w jego nadpobudliwości psychoruchowej i fantazjach wielkościowych.

Sytuacja konfliktów domowych, przemocy, obietnic, upijania się i "trzeźwienia" sprawia, że dziecko nie ma jasnego obrazu rodzica. Ukochany ojciec staje się nagle przerażającym potworem. W psychice dziecka nie dokonuje się połączenie złego i dobrego obiektu rodzica ("obiekt" to uwewnętrzniony obraz rodzica, który tworzy się u dziecka na podstawie jego doświadczeń w relacji z rodzicem). Przerażający lęk przed złą, prześladującą osobą, kochaną i nie rozumiejącą sprzecznych uczuć dziecka, uruchamia w nim mechanizm obronny zwany "rozszczepieniem" (mechanizm opisany przez Melanię Klein i uważany przez nią za najbardziej prymitywną obronę przed lękiem). W psychice dziecka istnieją wtedy dwa niejednolite obrazy rodzica - "złego" i "dobrego". Ponieważ ten uwewnętrzniony "obiekt" formuje również obraz własnej osoby dziecka, w efekcie ma ono we swoim wnętrzu dwa obrazy siebie - negatywny i pozytywny. Dla prawidłowego funkcjonowania jednostki jest konieczne połączenie dobrych i złych cech wewnętrznego obrazu rodzica. Złe i dobre uczucia powinny być skierowane do tej samej osoby, a nie pozostawać w rozszczepieniu.

Przykładem może być całkowita idealizacja obrazu ojca u trzyletniego chłopca, którego będę nazywać B. Negatywna część jego ojca została przez niego zamieniona na totalnie pozytywną. Opowiadał o nim jakby był "dobrym Bogiem". Wyrzucił ze swojej pamięci wyrządzone mu krzywdy, gdyż to ratowało go od przeżywania ogromnego lęku.

Wydaje się, że matki-ofiary przemocy często przerzucają swoje niemożliwe do zniesienia uczucia na dzieci. Uczucia nie akceptowane, takie jak agresja, nienawiść, złość, nieufność, są przenoszone na dzieci, które przeżywają je jako własne (mechanizm projekcji). Wtedy dziecko jest spostrzegane jako agresywne, prześladujące, bijące matkę. W takich sytuacjach jest poważnie zaburzona interakcja matka-dziecko. Bardzo trudno wtedy rozumieć, co dziecko próbuje matce zakomunikować. Trudno jest także matce używającej mechanizmu projekcji zrozumieć jego zachowanie. Nie potrafi ona prawidłowo i adekwatnie odpowiedzieć na potrzeby dziecka. Kiedy ono się do niej tuli, chce być wzięte na ręce, a odbierane jest jako agresywne, prześladujące matkę i na koniec często odrzucane. Mały człowiek zaczyna mieć wątpliwości, czy naprawdę chce bliskości, nie rozumie reakcji matki i zostaje sam w chaosie wewnętrznego świata. Matka natomiast, projektując na własne dziecko swoją agresję, unika poczucia winy i przeżywania swoich destrukcyjnych impulsów, gdyż w jej oczach dziecko jest prześladowcą, a nie ona.

W takiej sytuacji jest 30-letnia pani C. Jej synek ma półtora roku, a córka 3 latka. Gdy mały chłopczyk jest ciekawy świata i próbuje się dostać do okna lub do różnych szaf, odbierany jest przez nią jako prześladujące dziecko, które chce zrobić na złość matce i specjalnie nie daje jej odpocząć. Pani C daje wyraz agresji do dziecka szarpiąc je, w swoim jednak zachowaniu nie widzi nic agresywnego. Usprawiedliwia się złością wywołaną agresją dziecka wobec niej. Mała dziewczynka jest w sytuacji totalnego odrzucenia przez matkę. Odbierana jest przez nią jako niegrzeczne, narzucające dziecko, próbujące zawładnąć matkę. Matka zwykle mówi: "Nie pozwolę, żeby ona mi weszła na głowę" lub " Nie będę robiła wszystkiego, co ona chce".

Wydaje się również, że czasami sama matka jest tak bezradna jak małe dziecko. Jako niezaradne i przerażone dziecko potrzebuje wsparcia, opieki i kogoś, kto może ją "zawrzeć" w sobie. W takiej sytuacji, czując się niekompetentna w macierzyństwie, oddaje swojemu dziecku tę rolę. Dziecko przerażone tym, że matka jest słabym obiektem, uruchamia zachowania "małego tyrana", aby opanować swój lęk. W jego wyobraźni bycie tyranem oznacza bycie "wszechmogącym panem", któremu nic nie zagraża. Próbuje w ten sposób znaleźć oparcie w samym sobie, gdyż słaby obiekt mu go nie daje. Ale w sobie również nie może znaleźć oparcia, gdyż jego "wielka siła" jest fałszywa i służy jedynie jako obrona przed lękiem.

Takim tyranem jest jeden z moich podopiecznych, 6-letni chłopczyk. Próbując ogarnąć i opanować swój lęk, często zachowuje się jak "pan", którego trzeba słuchać i służyć mu. Jego matka i personel mają być podwładnymi i robić to, co on chce. Potrafi godzinami płakać, gdy coś nie jest po jego myśli, aż do wymuszenia uległości matki.

Z mojej perspektywy dostrzegam, że jednym z najważniejszych etapów pomocy psychologicznej dla ofiar przemocy w rodzinie jest bycie kontenerem dla ich skomplikowanych i trudnych uczuć. W ich długotrwałych doświadczeniach przemocy domowej nie było nikogo, kto pozwalał na przeżywanie uczuć nieakceptowanych moralnie i społecznie. A dopóki nie zaczną one być przeżywane i integrowane, niemożliwe jest ich kontrolowanie oraz konstruktywne poradzenie sobie z nimi. Dziecko może pozwolić sobie na uczucie tęsknoty za utraconym obiektem, a zarazem może złościć się i go nienawidzić za nieobecność i wyrządzone krzywdy. Spotykam się często z sytuacją, gdy matka unika rozmów dotyczących tego, co dzieje się w dziecku. Matki obawiają się, że jeżeli będą rozmawiać z nim o jego tęsknocie i miłości do ojca, to spowodują, że będzie ono chciało być ze sprawcą przemocy. Ta sytuacja zmusza dziecko do ukrywania swoich uczuć, a ponieważ nie można ich zniwelować i magicznie uśmiercić, zostają w psychice nie zintegrowane. Nie można zapomnieć tego, co się działo i dalej zdrowo psychicznie funkcjonować.

W czasie wspólnych spotkań dziecka i matki w obecności psychologa można zaobserwować szerokie zastosowanie mechanizmu projekcji. Wydaje się, że należy owe projekcje "oddać" w bezpieczny i nie zagrażający sposób osobie, która z różnych powodów je tworzy. W takim procesie będzie ona w stanie poznać siebie i umieszczać w sobie swoje trudne do tolerowania uczucia bez konieczności ich "wyrzucania". Zacznie przeżywać swój konflikt jako pochodzący z wewnątrz, a nie rozgrywany w świecie zewnętrznym. Zauważenie w sobie destrukcyjnych popędów - obok uczucia miłości - daje szansę, że ofiary przemocy będą w stanie je kontrolować i naprawiać swoje relacje interpersonalne.

Wydaje się, że powyższa próba opisania sytuacji psychologicznej ofiar przemocy jest jedynie częścią prawdy. Według mnie bardzo ważną kwestią jest również poszukiwanie odpowiedzi na pytanie o przyczyny i uwarunkowania osobowościowe partnerów, którzy decydują się na trwanie przez wiele lat w niszczącym związku.

A.P.